Pokazywanie postów oznaczonych etykietą prawica. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą prawica. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 28 lipca 2014

A czy ty już wypełniłeś swoją deklarację?

Ktoś mógłby uznać, że nad głupotą nie powinno się pastwić, albowiem to tak jakby kopać leżącego w rynsztoku. Ja też mógłbym, ale muszę pamiętać o dwóch argumentach przeciw takiej postawie. Po pierwsze głupota potrafi zbierać wokół siebie mocarne grupy zwolenników, po drugie gdy ją lekceważyć może wślizgnąć się nam do codzienności i poczynić szkody w otoczeniu niezauważona. Niczym nornica w ogródku warzywnym. 
Jednakże przede wszystkim ten wpis podlega pewnemu prawu kontynuacji wcześniej rozpoczętego przeze mnie wątku. Pisałem przecież 4 czerwca br. o tzw. "deklaracji wiary" (czy "sumienia"), zatem trudno nie wspomnieć o próbach podtrzymania tej nowej świeckiej tradycji przez środowiska sprzyjające Kościołowi, żeby nie stwierdzać a priori: prawicowe. Teraz przyszła kolej na deklarację ze strony nauczycieli. Ale nie śpieszmy się tak bardzo. Po środku wydarzyło się coś jeszcze, choć można było to łatwo przeoczyć. 
Słyszeliście o petycji Stowarzyszenia Ars Legis imienia św. Ivo Helory? Pokrótce jest to prośba o udzielenie zezwolenia adwokatom, notariuszom, komornikom używania formuły "tak mi dopomóż Bóg" w tekście składanej przysięgi prawniczej. Członkowie Stowarzyszenia żalą się, że obecnie takiego prawa nie mają, w przeciwieństwie do np. sędziów i domagają się aby znów im tę łaskę uczynić, bo już kiedyś. tj. przed wojną, to prawo mieli. Argumentacja niczym upierzenie kaczki - potok krytyki po niej spływa. Idąc tym tropem możemy też przywrócić dziedziczność władzy, pańszczyznę, niewolnictwo i średniowieczne przywileje duchownym. 

Zainteresowanych pełną treścią petycji zapraszam pod ten adres: 

Na marginesie zauważę, iż prawnicy - ludzie z założenia uporządkowani i systematyzujący rzeczywistość - nie mogą się widać zdecydować czy swoją prośbę nazywać petycją czy listem otwartym. A może są zwyczajnie niedouczeni? O ile mi wiadomo są to dwie różne formy wnoszenia próśb i sugestii. 

Do czego właściwie potrzebne są zmiany w ustawach proponowane przez Ars Legis? Czyżby uznawali, że przysięga złożona przez nich w obecnym kształcie jest niepełna i w związku z tym niewiążąca? To dlaczego w ogóle ją składali? A poza tym czy ktoś ukarałby ich za wypowiedzenie na głos słów "tak mi dopomóż Bóg"? Skoro uważają, że są ofiarami praktyk wprowadzonych przez system totalitarny, to powinni wykazać się odwagą i te słowa, które skądinąd nie czynią nic złego, wypowiadać na przekór i z dumą. Zostawmy tych 953 prawników w spokoju natenczas.  

Przejdźmy do głównego dania, to znaczy do deklaracji proponowanej polskim nauczycielom. Nie byłoby o co robić szumu, gdyby pozostawała ona wyłącznie w fazie koncepcji, skrystalizowanej jedynie w Internecie. Dzięki mediom sprawę komentują nie tylko internauci, dziennikarze ale i politycy. A jak komentują, to jedni krytykują, drudzy zaś całym sercem są za. Bo co szkodzi poprzeć, jeśli można tym zyskać kilka radykalnych głosów wyborczych? Janusz Górzyński, twórca nowych i jego zdaniem słusznych wytycznych dla nauczycieli, nasamprzód przeredagował przysięgę pedagogów. Oto jej odmieniona treść:

"Ja, nauczyciel Rzeczypospolitej Polskiej, przyrzekam rzetelnie pełnić mą powinność nauczyciela i wychowawcy, dążyć do pełni rozwoju i doskonalenia osobowego tak własnego, jak i powierzonych mi uczniów, w duchu patriotycznym i ewangelicznym, mając na względzie Dobro Wspólne (Bonum Commune) oraz Zbawienie własne i swoich podopiecznych. Zatem zobowiązuję się kształcić oraz wychowywać młode pokolenia Polaków w duchu umiłowania prawdy (Veritas liberabit vos), a nade wszystko umiłowania Boga-Prawdy, albowiem Jezus Pan powiedział o sobie, iż jest Prawdą największą Ego sum Veritas (J. 14, 6). Stąd też będę uczyć szacunku i umiłowania Kościoła katolickiego i każdego człowieka (mojego bliźniego), a także narodu polskiego (rodziny rodzin polskich) i naszej matki Ojczyzny. Czynić będę wszystko zgodnie z powszechnymi zasadami dobra i sprawiedliwości, jakie od wieków głosi filozofia perennis i teologia perennis, których najlepszym strażnikiem jest nieomylna w sprawach Wiary i Obyczajów Stolica Apostolska Świętego Rzymskiego Kościoła Katolickiego.
Zobowiązuję się strzec godności stanu nauczycielskiego i dbać o jego dobre imię a także chronić świętość każdego życia i świętość powołania zawodowego. Tak mi dopomóż Bóg!
 "

Posunął się dalej w swej oświeconej "[...]Duchem Świętym i nauką Kościoła[...]" twórczości i przygotował propozycję deklaracji wiary: 

DEKLARACJA WIARY
Nauczycieli katolickich i studentów PEDAGOGIKI w przedmiocie nauczania i wychowania młodego pokolenia.

Nam – nauczycielom – powierzono czuwać nad wychowaniem i nauczaniem młodego pokolenia współczesnych Polaków, spośród których przeważająca część jest ochrzczona w Świętym Rzymskim Kościele Katolickim i przynależy do historycznego ponad Tysiącletniego katolickiego Narodu Polskiego.
Mając na względzie fakt, że Naród Polski jest narodem katolickim i stanowił przez wieki bastion obronny cywilizacji łacińskiej w Europie, a nawet był nazywany przez papieży „Obrońcą świata” – zamierzamy kontynuować tę wielką Tradycję. Takie bowiem będą Rzeczypospolite, jak dzieci i młodzieży chowanie.
Jesteśmy świadomymi łacinnikami i dlatego wyrażamy pełną wdzięczność naszym Przodkom za to, że możemy należeć do tej wspaniałej cywilizacji życia, miłości, prawdy, sprawiedliwości, miłosierdzia, dobra i piękna oraz świętości.
Deklarujemy zatem przywiązanie do tego Tysiącletniego Dziedzictwa naszej chrześcijańskiej kultury i katolickiej Ojczyzny, w której wolności zażywali wszyscy Polacy, niezależnie od swojego wyznania. Jednak pamiętamy, że gwarantem bezpieczeństwa, wolności i dobrobytu była katolicka większość Narodu Polskiego, która sprawowała rządy w Polsce w imieniu całości Narodu – czyli wszystkich stanów Najjaśniejszej Rzeczypospolitej. Historia dowiodła, że tylko wychowana przez Święty Rzymski Kościół Katolicki wspólnota wyznająca totalną etykę opartą na Dekalogu, czyli prawach miłości jest zdolna do zbudowania i obrony wielkiego państwa i Narodu. Za wszelkie odchylenia cywilizacyjne, za próby syntez z innymi cywilizacjami zapłaciliśmy w przeszłości wielką cenę w postaci utraty niepodległości, udręk niewoli, utraty mienia państwowego i prywatnego, a także życia milionów ofiarnych i niewinnych Polaków. Dlatego nigdy więcej nie możemy się zgodzić na eksperymenty wychowawcze i na sączenie jakichkolwiek herezji w Polskich szkołach. Wychowanie Polaków bez powiązań historycznych, z pominięciem polskiej kultury oraz bez Boga i Kościoła katolickiego, prowadziło zawsze do tragedii dziejowych, na które już sobie więcej nie możemy pozwolić.

1. WIERZĘ w jednego Boga, który jest Stworzycielem i Panem Wszechświata, Syna , który jest Najlepszym Nauczycielem, Mistrzem i Mędrcem oraz Ducha Świętego, który oświeca serca i umysły ludzkie oraz inspiruje i motywuje do każdego dobra.

2. POSTANAWIAM prezentować sobą wzór osobowości prawej i szlachetnej, wrażliwej i odpowiedzialnej  oraz postawę otwartą na drugiego człowieka, w którym będę widzieć samego Chrystusa. Kierować się zawsze będę dobrem ucznia i studenta, wybierając odpowiednie metody, formy oraz środki nauczania i wychowania oraz stosując obiektywne kryteria oceny z uwzględnieniem zasady indywidualizacji i Dobra Wspólnego.

3. UZNAJĘ pierwszeństwo prawa Bożego nad prawem ludzkim
-aktualną potrzebę przeciwstawiania się antypedagogicznym ideologiom oraz wszelkiej indoktrynacji we współczesnej „cywilizacji laickiej”, sekularnej, a nawet wrogiej Bogu i człowiekowi, której szerzenie grozi restauracją ludobójczych totalitaryzmów
-potrzebę stałego pogłębiania nie tylko wiedzy zawodowej, ale również wiedzy z zakresu wychowania i nauczania według nauczycielskiego stanowiska Kościoła katolickiego.

4. ZOBOWIĄZUJĘ SIĘ do uczciwego i rzetelnego przekazywania wiedzy, zawsze zgodnej z odkrywaną prawdą. Do szanowania godności ucznia i studenta w procesie kształcenia i wychowania. Do szanowania autonomii ucznia i studenta oraz jego rodziny. Zobowiązuję się stać na straży realizacji chrześcijańskich wartości moralnych i ideałów, w tym świętości życia i honoru oraz uczyć i wychowywać własną postawą i przykładem – pielęgnując cnoty chrześcijańskie. Opierając się na Nauczycielskim Urzędzie Kościoła Katolickiego zobowiązuję się uczyć zasad współżycia społecznego, narodowego i miłości do Boga, Kościoła i Ojczyzny.

5. BIORĘ ODPOWIEDZIALNOŚĆ za wprowadzenie ucznia i studenta w dziedzictwo kulturowe Narodu Polskiego oraz uczenie go poszanowania innych narodów w duchu chrześcijańskiej miłości. Za wychowywanie i nauczanie młodych ludzi w szacunku dla każdego życia ludzkiego, we wszystkich fazach jego rozwoju, od poczęcia po naturalny kres ludzkiej egzystencji. Za uczenie kultury współżycia ze światem przyrody.

6. STWIERDZAM, że podstawą godności i wolności nauczyciela katolika jest wyłącznie jego sumienie, oświecone Duchem Świętym i nauką Kościoła. Nauczyciel katolik ma  prawo działania zgodnie ze swoim sumieniem i etyką nauczycielską, która uwzględnia prawo sprzeciwu wobec działań niezgodnych z sumieniem oraz niemoralnych.

7. UWAŻAM, że -nie narzucając nikomu swoich poglądów i przekonań,- nauczyciele katoliccy mają prawo oczekiwać i wymagać szacunku dla swoich poglądów i wolności w wykonywaniu czynności zawodowych zgodnie ze swoim sumieniem oraz z wymaganiami jakie stawia katolikom na całym świecie Magisterium Świętego Rzymskiego Kościoła Katolickiego.

Oba teksty Górzyńskiego zaczerpnąłem z jego blogu i przytaczam w niezmienionej formie. Wniosek jaki mi się nasuwa jest następujący - jesteśmy widzami epopei i łatwo sobie wyobrazić, że rychło jej końca nie ujrzymy. Można bowiem w nieskończoność wymyślać nowe deklaracje, albo też w końcu ujednolicić je do jednej formuły i proponować przedstawicielom kolejnych zawodów. Jeśli tego się nie powstrzyma w końcu będzie ona narzucana a nie proponowana. Później obejmie cały naród, mnie i ciebie drogi czytelniku, i już nie pozostanie nikt, kto by się nie zdeklarował. Czy to nie przypomina ustroju totalitarnego? Ale przecież to wszystko w imię dobra, miłości i nieomylności Rzymskiego Kościoła w Watykanie więc jak można na to nie przystać? Jak można tego się obawiać? 
Czy jest tak, że te niesłychanie uwsteczniające pomysły tworzą głowy oddane duchowieństwu, czy inspirowane przez kościół lub skrajne środowiska polityczne, a może wreszcie przez wystraszone niedoskonałością świata umysły, które w powrocie do jedynego kościoła widzą ratunek? Czy może wreszcie chodzi tylko o odwracanie uwagi od tragicznych w skutkach poczynań wypaczonego środowiska kleru, w którym bezpiecznie trwa rozpusta, pedofilia, umiłowanie wygodnego życia z datków obok prawdziwie oddanych społeczeństwu i wierze dusz? O tych ostatnich słyszę, choć sam ich nie spotkałem, ale to nie przeszkadza mi wierzyć, że istnieją. Choćby z racji prawdopodobieństwa.  

MB

niedziela, 18 maja 2014

Idą Brunatni?

Reprezentanci skrajnych postaw i światopoglądów zyskują coraz więcej zwolenników w Rosji, ale i w Europie.

Za 5 lat będzie trzeba zastanawiać się nie nad tym czy skrajna prawica w Europie uzyska znaczący udział we władzy, ale kto będzie jej przewodził. Jeśli znajdą się wśród prawicowców tak charyzmatyczni, jednocześnie bezwzględni wojujący politycy jak w latach 20-tych i 30-tych minionego stulecia, to biada Europie i jej ludności. Dziś prawicowcy są rozbici na poszczególne ugrupowania i funkcjonują w dużej mierze niezależnie od siebie w każdym kraju - taki obraz widać na pierwszy rzut oka. Nie jest to do końca prawda, albowiem wiele z tych organizacji czy partii chwali się powiązaniami z ich odpowiednikami w sąsiednich państwach. Jednakże każda z nich bazuje na stereotypach, uprzedzeniach i bolączkach zrozumiałych i aktualnych przede wszystkim dla ich rodzimego społeczeństwa. Rozbicie radykałów stanowi problem skrajnej prawicy, dlatego naturalnym będzie dążenie do konsolidacji w przyszłości, a najlepszą po temu sposobnością jest znalezienie wspólnego wroga, zaś doskonałym forum dla współpracy Parlament Europejski. O antagonistów, których należy w ich mniemaniu zwalczać, nie trudno. Już w kampaniach wyborczych część faszyzujących grup idzie pod hasłem rozbicia Unii Europejskiej - nie zmiany, a rozbicia. Do tego dochodzi wspólne stanowisko wobec agresji Rosji na Krym, co jest tym dziwniejsze, że odbyła się ona między innymi pod pretekstem zwalczania neofaszyzmu na Ukrainie. Nie potrafię zrozumieć jak spadkobiercy faszyzmu mogą odnaleźć bratnią duszę w Putinie, skoro ich sztandarowym hasłem np. w Polsce jest walka z zależnością od Rosji. Do tego dochodzi antylewicowość w całym bloku prawicowym, którą przeciwko komu mają kierować, jak nie przeciw Rosji, gdzie zmienił się ustrój, ale duch komunizmu nie zaginął - przynajmniej w narodzie, o czym świadczy uwielbienie dużej części Rosjan nawet dla Stalina. Tym większe moje zdziwienie, kiedy Korwin-Mikke co i rusz powołuje się na doskonałe rozwiązania gospodarcze w Chinach, ale też chwali ingerencję Putina na Ukrainie. To ostatnie jest nietypowe dla kogoś bliskiego libertarianom, gdzie postulat o zminimalizowaniu ingerencji rządów w społeczeństwa jest najważniejszy, zaś Chiny są już całkiem wyjęte z tego obrazka (a może Mikke jest bardziej anarchistą niż minarchistą?)

Znowu muszę doprecyzować. Nie rozumiem solidarności europejskiej skrajnej prawicy z Rosją w kontekście Ukrainy, lecz tylko ze względu na symbolikę i sztandary. Tak naprawdę wiem, i powinien wiedzieć to każdy kto sympatyzuje prawicy albo lewicy, że gdy dochodzi do radykalizacji obu tych światopoglądów, dochodzi również do zbliżenia podstawowych założeń. Faszystowskie Niemcy i komunistyczny Związek Radziecki łączyły nie tylko sposoby działania, indoktrynacja, zastraszanie narodów, czystki etniczne oraz polityczne i centralizacja władzy, ale również podstawy ideowe, a przede wszystkim źródło ich siły. Komunizm i Faszyzm (choć pierwszy to system polityczny, a drugi tylko doktryna) są bliższe sobie niż większość na co dzień uważa. Sztuką jednak było przekonać ludzi, co udaje się do dziś, że są to dwie całkowicie przeciwstawne koncepcje. Obie wyrosły na niechęci do istniejącego ustroju politycznego oraz porządku społecznego. Obie dążyły do unifikacji społeczeństw. Obie zakładały gruntowne zburzenie dawnego porządku. Obie obiecywały lepsze jutro i obie poniosły porażkę na tym polu.

Neofaszyści ponownie mamią część zagubionego społeczeństwa Europy, wskazując im kierunek marszu.
Jak dawniej karmią ludzi nienawiścią, potrzebą "wyczyszczenia" narodów z obcych, imigrantów, napływowych pracowników, którzy wypychają ich pisklęta z gniazda niczym kukułcze podrzutki. Polska to kraj, który w pierwszej linii powinien sprzeciwiać się takim postawom i to nie tylko ze względu na naznaczoną śmiercią historię. Powinniśmy wystrzegać się takich idei, ponieważ to również my jesteśmy tymi kukułczymi jajami w krajach zachodniej Europy. Czy się to komuś podoba czy nie, część ludzi chce pracować dla Niemca, dla Anglika czy dla Francuza, a złość skrajnych prawicowców w tych krajach obraca się właśnie przeciwko naszym rodakom. Jeśli ktoś myśli, że nasze rodzime ruchy narodowe zapewnią nam godną pozycję w Europie, to się myli. Takie ruchy nie dbają o godność obywatela, co najwyżej o pamięć historyczną i hołd dla godła oraz flagi. Część ich zwolenników zapewne sądzi, że jedynym sposobem na zbudowanie silnej Polski oraz obronę Polaków przed niechętnymi nam mieszkańcami reszty Unii jest wzmocnienie krajowego ruchu narodowego, ale wielkie będzie ich zdziwienie, gdy ONR i Kongres Nowej Prawicy poda rękę AfD (Alternatywa dla Niemiec), UKIP (Partia Niepodległości Zjednoczonego Królestwa) czy FPÖ (Wolnościowa Partia Austrii), dzięki czemu wzmocni się prawicowa frakcja w Parlamencie, a następnie, zapewne po paru latach polskie frakcje oderwą się od tego obozu i znów staniemy na obrzeżach polityki. W moim mniemaniu stanie się tak dlatego, że ostatecznie nijak nie da się pogodzić interesów polskiej prawicy z interesami niemieckiej, austriackiej, francuskiej czy angielskiej. Tamte ugrupowania mogą funkcjonować razem, ale nie wspólnie z naszymi. Gdy już zablokują napływ imigrantów islamskiego wyznania, ludności z byłych kolonii w Afryce oraz z obrzeży Unii Europejskiej, wówczas przyjdzie kolej na rozwiązanie problemu imigrantów z Polski. I co wówczas zrobi Nowa Prawica i ONR? 

Remedium na wpływy skrajnych prawicowców jest dobrobyt i silna wola ludzi, którzy nie chcą nienawiści. Dobrobyt w Unii powoli się kończy, a nawet nie zdążył objąć wszystkich swoimi skrzydłami. Zatem pozostaje silna wola.